Wiadomościdodaj ›

Jesteś tutaj: Strona główna »  Informacje »  Wiadomości lokalne

Ekrany - połowiczny sukces

Dodano 14-2-2012 | Źródło: Gazeta Orzeska

Zdjęcie 1: Ekranyw Gardawicach

Wydawało się, że oddana tuż przed świętami Bożego Narodzenia ubiegłego roku, długo oczekiwana inwestycja jaką była budowa ekranów akustycznych w Gardawicach wzdłuż Drogi Krajowej 81, może być oceniana tylko jako sukces. Bo po kilkunastu latach oczekiwania ekrany stanęły, chroniąc ludzi mieszkających przy tej ruchliwej drodze od uciążliwego hałasu tysięcy przejeżdżających pod ich oknami aut i smrodu spalin.

 

Tymczasem część mieszkańców Gardawic czuje się zawiedziona sposobem prowadzenia inwestycji przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, oddz. w Katowicach i efektem końcowym inwestycji, który dla nich jest niezadowalający. Chodzi o to, że inwestor nie chciał konsultować z mieszkańcami szczegółów inwestycji starając się wykonać ją według własnego pomysłu i planu, przez co niektóre z zaproponowanych rozwiązań są przez mieszkańców nie do przyjęcia, a zamiast poprawy bezpieczeństwa i standardu życia - co miały zapewnić ekrany, stało się odwrotnie. Przy dobrej woli inwestora i przy poszanowaniu zdania ludzi dla których te ekrany stawiano, wielu  spornych kwestii można by uniknąć. W ich imieniu o problemach jakie wyniknęły przed, w czasie i po zakończonej inwestycji opowiada radny Mirosław Blaski.

 

Tematem ekranów M. Blaski zajął zaraz po objęciu funkcji radnego w 2006 roku. - Po konsultacjach z mieszkańcami, radą sołecką i sołtysem Janem Kielem, w 2007 roku napisaliśmy petycję do GDDKiA w sprawie ich wybudowania. Ponieważ temat ten był już wcześniej zgłaszany, administrator drogi miał  opracowaną koncepcję zabezpieczenia przed hałasem, bo raport oddziaływania na środowisko wyraźnie stwierdzał, że wzdłuż DK 81 normy hałasu przekroczone są wielokrotnie, a uciążliwe oddziaływanie miejscami sięga nawet do 400 metrów od drogi – mówi radny Blaski. – Naszym atutem był fakt, że w strefie negatywnego oddziaływania hałasu znajduje się szkoła, na tym później bazował inwestor.

 

Po tej petycji temat budowy ekranów w Gardawicach ożywa, dochodzi do spotkania w Urzędzie Marszałkowskim w Katowicach, z udziałem administratora drogi, burmistrza Orzesza, radnego i sołtysa. Tam ze strony właściciela drogi pada propozycja, aby ze względu na uciążliwość hałasu utworzyć strefę ograniczonego użytkowania wzdłuż gardawickiego odcinka DK 81.

- Dla nas było to nie do przyjęcia, bo taka strefa wiąże się m.in. z zakazem budowania nowych domów, robienia jakichkolwiek inwestycji, co tę część Gardawic skazywałoby na  zagładę. Od razu wskazaliśmy im miejsca gdzie ekrany można by stawiać już następnego dnia, a oni że nie można, bo ze względu na gęstą zabudowę trzeba uwzględnić wiele wyjazdów z posesji przez co tworzą się luki w ciągu ekranów zmniejszając ich walor ochronny przed hałasem. Ale na nasz stanowczy sprzeciw wobec utworzenia strefy, GDDKiA w końcu wyraziła zgodę na budowę ekranów dźwiękochłonnych w Gardawicach, wspólnie dzieląc od razu inwestycję na dwa etapy. Pierwszy etap zakładał postawienie ekranów na odcinku od szkoły aż do wyjazdu z ulicy Katowickiej w kierunku Woszczyc, drugi od szkoły w stronę Zawiści. Z tym drugim etapem z góry było wiadomo że będzie najwięcej problemów, bo najpierw trzeba zaprojektować drogi zbiorcze dla wyjazdów z posesji, by dopiero potem stawiać ciągi zamkniętych ekranów - wyjaśnia radny Blaski.

 

I tak dochodzimy do końca roku 2010, gdy do radnego dociera informacja, że budowa ekranów dla Gardawic została zatwierdzona. Od razu próbuje u inwestora dociec szczegółów inwestycji, żeby mieszkańcy mogli się do tego ustosunkować, nanieść ewentualne uwagi, ale w katowickim oddziale GDDKiA słyszy, że żadnych konsultacji społecznych nie będzie. I ku zaskoczeniu wszystkich na przełomie maja i czerwca ubiegłego roku inwestor zamyka jeden z pasów ruchu na DK 81 w Gardawicach i rozpoczyna budowę ekranów. Radny jednak nie daje za wygraną, zdobywa plany inwestycji i od razu zaznajamia z nimi zainteresowanych mieszkańców na zebraniu podczas "wyborów rady sołeckiej". Jak można było przewidzieć mieszkańcy uwag zgłosili dużo, a kolejne problemy pojawiły się w trakcie realizacji inwestycji. Radny Blaski szacuje, że plany budowy ekranów opracowane przez GDDKiA w połowie wymagały korekty.

 

Wszystkie zastrzeżenia zgłoszone na zebraniu radny opisuje w pierwszym piśmie wysłanym 21 czerwca do GDDKiA w Katowicach. Dotyczą m.in. ekranów zaprojektowanych zbyt blisko zabudowań, zasłoniętego przez ekrany krzyża przy kościele, zasłoniętej od drogi działalności gospodarczej, braku zaprojektowania ekranów na działce prywatnej. Zaskoczeniem było też zaprojektowanie ekranów na odcinku za szkołą w stronę Zawiści, bo wymagało to przeprojektowania dróg dojazdowych. W czerwcu jedzie też razem z burmistrzem Andrzejem Szafrańcem na spotkanie do dyrekcji w Katowicach, ale tam co do uwag zgłoszonych przez mieszkańców słyszy tylko "nie".

- Byłem zły, bo ten wyjazd nic nie dał - ocenia radny. Potem będzie miał żal do władz miasta, że został z tą sprawą sam, z urzędu nie dostał żadnej pomocy.

 

Nie zraża się tym i w połowie lipca pisze monit na pismo z czerwca.  Wskazuje w nim nie tylko problemy jakie nasuwa inwestycja, ale od razu podaje propozycje ich rozwiązania ustalone wspólnie z mieszkańcami, a tam gdzie trzeba dołącza podpisane zgody właścicieli posesji na przeprojektowanie planów w części odnoszącej się do ich nieruchomości. Już wcześniej kilkakrotnie wskazuje też miejsca gdzie zamiast pełnych ekranów powinny stanąć przeźroczyste lub ekrany o strukturze łączonej z elementów przeźroczystych i pełnych, by poprawić widoczność i zapewnić bezpieczeństwo wyjazdu z posesji. O dziwo, na monit dostaje odpowiedź, inwestor godzi się uwzględnić część zaproponowanych zmian, ale nie wszystkie.  Potem radny wysyła jeszcze trzy pisma - w połowie sierpnia i na początku września oraz października. Przypomina w nich o zaległych sprawach i dokłada nowe uwagi od mieszkańców, bo takie pojawiają się wraz z zaawansowaniem robót przy budowie ekranów, jak te dotyczące zimowego odśnieżania chodników, zasypanych rowów melioracyjnych, uszkodzonych chodników w trakcie budowy ekranów, braku barierek ochronnych dla pieszych na całym, obustronnym odcinku od Zawiści do szkoły i od szkoły do kościoła. Za każdym razem podaje też propozycje ich rozwiązania. Reakcja inwestora jest podobna - tylko część z nich bierze pod uwagę.

 

14 listopada M. Blaski śle kolejne pismo w którym skupia się już głównie  na konieczności poprawienia ekranów przy 8 posesjach, w których należałoby częściowo przełożyć panele wypełniające ekrany po to, bo doświetlić domy za nimi usytuowane oraz poprawić bezpieczeństwo wjazdu na dwupasmówkę czy ewentualne dotarcie służb ratowniczych, co zresztą było zgłaszane od lipca. Mieszkańcy wraz z radnym wskazali dokładnie z których ekranów trzeba wyjąć i ile sztuk pełnych paneli, a z których wyjąć przeźroczyste, i zamienić je miejscami.

- Był początek listopada i było jeszcze wystarczająco dużo czasu by to zrobić, przy niewielkim nakładzie kosztów i pod warunkiem dobrej woli inwestora - mówi radny. Dla pewności dzwoni jeszcze w tej sprawie do Katowic, osoba po drugiej stronie słuchawki godzi się na rozmowę tylko dlatego, że Blaski jest inżynierem z wykształcenia. Radny wyłuszcza swoje racje, jest przekonany, że sprawa jest do załatwienia. Ale odpowiedź jaką dostaje 22 listopada rozwiewa nadzieje.

- Wszystkie powody dla których zdaniem generalnej dyrekcji nie można było tego wykonać są do podważenia: rzekome różnice konstrukcyjne, czyli różnice w grubości paneli przeźroczystych i pełnych - ustaliłem, że takie podmiany się robi, mówienie, że przedłużyłoby to termin inwestycji - potem okaże się, że inwestycja  i tak o miesiąc była przedłużona. Mogę się zgodzić, że byłyby to dodatkowe koszty, ale ciężki sprzęt był cały czas na miejscu, a przy wielomilionowej wartości całego zadania takie poprawki to niewielki wydatek. Zabrakło dobrej woli inwestora - ocenia M. Blaski. Dlatego w kolejnym piśmie do Katowic zarzuca inwestorowi, że prowadząc takie inwestycje nie konsultuje ich z zainteresowanymi osobami dla których de facto one są robione, by podnieść jakość ich życia.

"Dlaczego na siłę próbuje się uszczęśliwić obywatela nie zadając sobie trudu dla zbadania jego rzeczywistych potrzeb?" – pyta radny w liście i wylicza błędy jakie popełniono przy tworzeniu planu budowy  ekranów w Gardawicach. Kończy stwierdzeniem, że ma nadzieję, że sprawy sporne których nie udało się uwzględnić przy I etapie zakończonej inwestycji, zostaną zrealizowane gdy rozpocznie się etap II, czyli budowę ekranów od szkoły w stronę Zawiści. Z tym, że dziś nie wiadomo kiedy ten kolejny etap doczeka się sfinalizowania.

 

I jakby tego było mało okazuje się, że z nowymi ekranami już są problemy, bo za głośno "stukają" pod wpływem naporu wiatru. - To z powodu zbyt dużych luzów pomiędzy panelami pełnymi dźwiękochłonnymi  wypełniającymi ekran, a metalowymi stelażami w których są osadzone. Poprawić to można dodatkowym doszczelnieniem stelaży, a o tym fakcie GDDKiA w najbliższym czasie też zostanie poinformowana - zapewnia radny.

 

Więcej przeczytasz w Gazecie Orzeskiej, dostępnej w punktach sprzedaży prasy.




Dodaj komentarz

R E K L A M A
zmień miasto: słonecznie17°C portal należy do sieci BliżejMiasta.pl
20

Twój schowek